Jak Uczyć Się Języka Samodzielnie?

Jak myślisz, ile można pochłonąć języka obcego w 10 dni?

Witam Cię na kolejnym odcinku naszej przygody i dzisiaj chciałbym Ci opowiedzieć o tym, jak ja zacząłem zabawę ze swoim nowym hobby – językami obcymi.

Od tego, że dałem się wmanipulować dziesięciodniowy challenge pod tytułem „Naucz się jak najwięcej nowego nieznanego Ci języka w 10 dni”, żeby po prostu sprawdzić o co chodzi i jak to działa i co ja faktycznie jestem w stanie zrobić. No i tak od razu Ci powiem, że wynikiem ostatecznym mojej 10-dniowe przygody było nauczenie się, przerobienie 2600 fiszek, nauczenie się 4300 słów około i oszukanie testów znajomości języka, że posługuje się językiem hiszpańskim na poziomie A2, to jest tam A1 najpierw potem A2. 6-tego dnia udało mi się test oszukać, że umiem, A1, a 10-tego, że umiem A2.

No i teraz o co chodzi?

Ja zaczęłam tę swoją przygodę od tego, że zamówiłem sobie jak najwięcej się dało fiszek do tego języka hiszpańskiego. Wybrałem język hiszpański naturalnie dlatego, że był to taki język, którego nie umiem w ogóle, absolutnie nic z tego języka nie wiedziałem, zamówiłem sobie bardzo dużo fiszek, dużo więcej niż się nauczyłem w ogóle, no bo ja nie wiedziałem ile ja dam radę z tym zrobić, ile mi to zajmie. Stwierdziłem, że wolę preferuję materiały fizyczne, bo łatwiej mi się po prostu, no chyba staroświecki pod tym względem jestem trochę, bo łatwiej mi się te fizyczne fiszki po prostu mieli w ręku, niż jakbym miał siedzieć i klikać to w jakiejś aplikacji. I chodziło o to żeby sprawdzić po prostu tę główną część tutaj, w której ja jestem najlepszy i co to tak naprawdę da, czyli zapamiętywanie tego słownictwa, bo jakbym miał siedzieć i mielić jakieś aplikacje w tym momencie, to ciężko by było powiedzieć ile ja tak naprawdę tego słownictwa tam przerobiłem, ile tych technik pamięciowych użyłem.

Ale przez to, że ja się specyficznie uczyłem tylko i wyłącznie z fiszek i przerabiam tylko i wyłącznie fiszki, to dostaliśmy jakiś obraz tego, co można osiągnąć właśnie, jak się w taki sposób tymi technikami pamięciowymi te fiszki mieli. Po pierwsze ja Ci powiem tak, te fiszki robi się bardzo komfortowo, jeżeli posiadasz te metody, o których mówiłem w poprzednim filmie wyćwiczone, że Ty te skojarzenia robisz niejako automatycznie, mimowolnie. I są słowa nad którymi się zastanawiałem więcej, są słowa nad którymi się nie zastanawiałem wcale, są słowa, które zapamiętują się automatycznie, są takie na, które poświęcałem w pierwszym zderzeniu z nimi 30 sekund i więcej, a nawet minutę czasami, bo i takie czasami się zdarzały, takie piękne słowo „desgraciadamente” pamiętam, które mnie zbiło z tropu na trochę i rozbiłem to chyba w końcu na cztery poszczególne elementy, z których potworzyłem różne rzeczy. No dobra, ale do czego dążę i o co tutaj chodzi?

Chodzi o to, że cała ta moja nauka tego języka polegała na tym, żeby siedzieć i przerobić jak najwięcej fiszek w przeciągu tych 10 dni. W ogóle ciekawostka jest taka, że najpierw założyłem sobie, że ten challenge będzie miał 7 dni to zostało mi zarzucone, że to ma być 7 dni, byłem też ciekaw ile ja jednego dnia wysiedzę po prostu nad tymi fiszkami i ile będę w stanie to robić i ja robiłem to średnio jakieś 6 godzin dziennie bym powiedział. Ja miałem wtedy więcej czasu, bo wtedy trochę świat był zamknięty, więc mógłbym to robić więcej, ale ja Ci mówię tutaj szczerze od razu, że spędzanie całego dnia 10-12, a nawet 6 godzin na uczeniu się, to jest absolutna strata czasu, człowiek się szybko zaczyna robić przemęczony i lepiej tego w taki sposób nie robić.

To też to będzie taki wniosek z tego filmu, co robić, a czego nie robić tutaj w tym kontekście, ale ja tak robiłem po 6 godzin dziennie, po sześciu dniach zdałem ten test na 1 poziom w zasadzie od samego uczenia się słownictwa zauważ, bo to co już wspominałem to co Ci każdy poliglota powie to jest to, że uczenie się języka obcego, to jest w znakomitej większości, około 80% to z uczenie się słownictwa z tego języka, czyli właśnie między innymi na przykład to siedzenie i mielenie fiszek, to uczy Cię 80% tego co jest do nauczenia się w języku. Do tej gramatyki dużo tak naprawdę nie ma zasad czy czegoś, co się trzeba nauczyć, tylko to trzeba to w pewien sposób przemielić potem, siedzieć i obcować z tym po prostu, żeby mózg nauczył się składać te słowa w taki sposób żeby one w danym języku zaczęły tworzyć zdania, które mają sens, ale nie zrobisz tego nie mając słownictwa, więc słownictwo jest tutaj właśnie najważniejsze. Ja o zasadzie gramatyki się nauczyłam tylko tyle co tam miałem na fiszkach, czego dużo nie było, nie obcowałem z żadnym językiem faktycznie, z żadnymi zdaniami ani nic, ale po szóstym dniu udało mi się oszukać testy językowe, że posługuje się hiszpańskim na poziomie A1 kompletnie od zera.

No to ja stwierdziłem tego szóstego dnia, że co jutro ma być ostatni dzień?

Nie, przedłużamy challenge do 10 dni! Powiem szczerze, że po siódmym dniu żałowałem już tej decyzji, ponieważ zaczęło mi to poważnie siódmego dnia ciążyć i to wiesz, to nie jest żadna antyreklama tu dla technik pamięciowych, tylko to co ja chcę Ci przekazać w tym momencie to to, że spędzenie w jednym tygodniu 42 godzin na uczeniu się takim gdzie siedzisz i mielisz to naprawdę agresywnie, to jest może nie do końca dobry pomysł, jeszcze z paru innych powodów, to zaraz powiem, no ale wytrwałem w tych 10 dniach. Po 10 dniach miałem na liczniku 2600 fiszek, około 4300 słów i oszukałem testy językowe, że posługuje się hiszpańskim na poziomie A2.

To było trochę trudniejsze już z tego względu, że no ta gramatyka u mnie trochę kulała i musiałem się więcej nagimnastykować, bo ja nie obcowałem w tym czasie z tym językiem, specjalnie się uczyłem tylko słownictwa, żeby sprawdzić po pierwsze, ile jestem w stanie tego zrobić, a po drugie ile daje to jak zrobię samo słownictwo, więc trochę się nagimnastykowałem z tymi testami żeby je poprawnie oszukać, że tym A2 się posługuje. No potem dopełnienie tego żebym faktycznie mógł mówić, że ten A2 umiem, tę gramatykę, to już nie było dużo czasu, ale no po prostu w ramach tego challenge ja się nie zajmowałem gramatyką kompletnie, a prawda jest taka, że zdążyłem zrobić jeszcze połowę słownictwa, którą miałam przygotowane do poziomu B1, ale tam coś na połowie się to zatrzymało.

I to jeżeli mam być szczery, to jest dużo, aczkolwiek nie jest to jakoś też bardzo dużo zauważ, bo 2600 fiszek, 4300 słów w przeciągu 10 dni po 6 godzin dziennie, jak to podzielisz sobie na dni, podzielisz to na godziny, to wcale nie wychodzi aż tak dużo. I teraz chciałbym przejść do tego i wytłumaczyć Ci dlaczego i powiedzieć czego absolutnie nie należy robić i jak trzeba by było podejść do tego challenge, jak to inni robią faktycznie poligloci, żeby to miało sens. Więc zacznijmy od sensu, nauczyłem się czegoś z tego, tylko tutaj jest problem w naszym zapamiętywaniu, w naszym uczeniu się, że nasz mózg jest beznadziejny w uczeniu się nowych rzeczy, znaczy się w zapamiętywaniu przede wszystkim, w uczeniu się jest dobry, w wyszukiwaniu schematów jest dobry, w zapamiętywaniu nie jest dobry i teraz nasza pamięć działa tak, że nie ma żadnego znaczenia dla naszego mózgu, ile razy tę daną informację powtórzysz, dla pamiętania przez ten mózg, a to co ma znaczenie dla tego mózgu, to to w jakich odstępach czasu Ty tę informację powtórzysz. Czyli załóżmy, uczę się nowych słów, niech powtórzę jest 10 razy, jeżeli powtórzę te słowa 10 razy w przeciągu jednego dnia to jest bezwartościowe, jeżeli powtórzę je 10 razy w przeciągu wiesz, dzisiaj raz, jutro raz, pojutrze raz, za tydzień czwarty raz, za dwa tygodnie piąty i tak dalej w odstępach czasu coraz większego, to Ty masz szansę tę informację zapamiętać na dłużej.

Ale jak Ty zrobisz te 10 powtórek jednego dnia, no to dla twojego mózgu to jest to, że przerobiłeś tę informację tylko tego jednego dnia, czyli to nie zostanie z tobą na dłużej, Ty to zapomnisz. I problem z uczeniem się zbyt dużej ilości informacji na raz, zapamiętywaniu w ciągu jednego dnia, jest taki, że Ty zalewasz swoją głowę takim ogromnym tych nowych informacji, że żeby one Ci się nie zlały wszystko w jedno, żeby one nie zaczęły się w twojej głowie gubić, trzeba zwiększyć ilość powtórek już w ramach takiego jednego dnia robienia. Ja w ciągu tych 10 dni tego challenge, ja już od pierwszego dnia się zorientowałem właśnie co się dzieje, że tego jest po prostu za dużo, bo ja dawno temu robiłem sobie taki minichallenge z języka włoskiego i nauczyłem się 700 słów włoskiego w trzy godziny, tylko 3 godziny! To by znaczyło, że w 10 godzin powinienem się nauczyć ponad 2000 nie?

No właśnie nie, bo tutaj zrobiłem tylko 4300 w 10 dni. To właśnie chodzi o to, że im więcej tego materiału masz, którego nie masz jeszcze utrwalonego w głowie, a dopiero się go nauczyłeś, tym zwiększasz ilość tych powtórek wymaganych do tego, żeby w ogóle utrzymać tę informację w głowie. I tutaj się zaczęły schody, bo każdego dnia z tych dziesięciu zwiększała się ilość czasu, którą ja na początku dnia musiałem spędzić na powtórkach jakichś materiałów z poprzednich dni, a potem musiałem już zacząć sobie dzielić to, bo ja nie mogłem robić każdego dnia powtórkę wszystkiego, co nauczyłem się do tej pory z tego względu, że ilość tego szybko zaczęła się nawarstwiać do takiego poziomu, że ostatniego dnia bym siedział chyba cztery godziny i robił same powtórki, to ja bym nie zaczął w ogóle się uczyć nowych rzeczy. Widzisz na czym polega problem? Problem polega na tym, że jak siądziesz do czegoś takiego, że chcesz spędzać aż tyle czasu na uczeniu się, to Ty musisz potem kontynuować spędzanie aż tyle czasu nauczenie się i aż tyle czasu na robieniu powtórek, żeby utrzymać w głowie to czego Ty się w ogóle nauczyłeś w tym momencie, ponieważ to nie zdążyło Ci się jeszcze dobrze w głowie utrwalić. Jestem pewien, że jakby to wyzwanie było podzielone nie na 10 dni, a miałbym zrobić to samo przeciągu 30 dni to godzinowo wyszedłbym na tym dużo lepiej, zajęłoby mi to spokojnie połowę czasu czy coś.

Dlatego jak ja widzę czasami poliglotów takich poważniejszych, nie takich wiesz, bo to takie click baitowe potem tytuły można robić, że nauczyłem się języka w 10 dni, bo faktycznie nauczyłem się tyle co mówię, ale jakby to podzielić na przykład wiesz na godzinę… 60 godzin spędziłem w 10 dni. Jakby to podzielić na godzinę dziennie przez 2 miesiące to bym się nauczył dużo, dużo, dużo więcej i to faktycznie potem zrobiłem, bo ja Ci powiem tak to kolejny problem i to jest w sumie to co my praktykujemy często w szkole jak mamy jakieś większe egzaminy czy coś, ludzie mają tendencję uczyć się wszystkiego w wiele godzin dzień przed i to ma dwa problemy. Po pierwsze przez to, że Ty próbujesz aż taką ilość informacji na raz zapamiętać, to Ty dużo czasu zmarnujesz tutaj na próbę utrzymania w głowie tego, co Ty do tej głowy w tym momencie próbujesz wrzucić, no żeby to Ci się wszystko nie zmieniło jedno z drugim to nagle Ci to zajmuje 2 razy więcej czasu niż powinno, no i druga sprawa jest właśnie taka, że powtórki w ramach jednego dnia są bezużyteczne i jest właśnie zasada trzech „Z”, zakuj, zdaj, zapomnij, bo jak Ty to zrobisz w ciągu jednego dnia, no to Ty to drugiego dnia już zaczynasz zapominać, jak nigdy więcej tego nie użyjesz, to Ty to zwyczajnie zapomnisz.

Dlatego to nie ma najmniejszego sensu i jak chcesz coś się nauczyć naprawdę, tak żeby pamiętać przez całe życie, lepiej materiał podzielić po prostu na mniejsze porcje żeby te powtórki robić z większym nich odstępami czasu, bo wtedy te powtórki są faktycznie wartościowe i one się przyczyniają do tego, że dana informacja zostaje nam w głowie na dłużej. Więc efektem ubocznym tego challenge było to, że ja się skrzywiłem w pierwszym momencie do nauki dalszej tego hiszpańskiego i powiem Ci, że ja musiałem sobie dobrze ten materiał, którego się nauczyłem rozplanować na powtórki, które potem w przeciągu kilku miesięcy robiłem ich coraz mniej, coraz mniej, coraz mniej, coraz mniej coraz mniej, żeby po prostu ten materiał w głowie zachować. W sensie no, tych powtórek dużo jakoś to nie robiłem, ja siedziałam potem nad tym może po 10-15 minut dziennie tak naprawdę, ale musiałem cały ten materiał jakoś podzielić właśnie na części i robić te powtórki sporadycznie.

No, bo prawda jest taka słuchaj, jak ja bym się nauczył to coś nauczył w te 10 dni i nigdy więcej do tego nie wrócił, to rok później, 2 lata później, ile ja bym z tego pamiętał? Prawda jest taka, że niewiele, ponieważ tego nie oszukasz w swojej głowie, żadne techniki pamięciowe tego nie oszukają, to co techniki pamięciowe oszukują, to twój mózg, żeby chciał zapamiętać coś w pierwszej kolejności lepiej, żeby Ci było łatwiej, przyjemniej, żebyś mógł od razu przejść do tych powtórek i żeby cały proces był krótszy, ale one nie oszukają twojego mózgu i nie zmuszą go do pamiętania na stałe, więc jak coś się uczysz tak naprawdę, no to musisz to wykorzystywać. Teraz możemy przyjść do angielskiego słuchaj, bo z takim hiszpański na przykład, jak człowiek się uczy wiesz, więcej języków czy coś, to zazwyczaj ten problem, że my musimy niejako, jeżeli wiesz nie fascynujesz się tym językiem, nie mieszkasz w danym kraju, musisz niejako jako sztucznie podtrzymywać jego znajomość w głowie, no i ja tego hiszpańskiego potem zacząłem się faktycznie uczyć, także no ja już naprawdę robię w nim gigantyczne postępy i za niedługo myślę, że będę mógł powiedzieć, że mówię faktycznie w tym języku już na fajnym poziomie.

Ale z tym językiem angielskim właśnie, bo to nas przede wszystkim, ja myślę, że to Was przede wszystkim interesuje, kwestia jest taka, że przy tym języku masz tę po ważną zaletę, że nie musisz sztucznie podtrzymywać znajomości tego języka, tak jak w każdym innym języku obcym, ponieważ wszystko jest po angielsku, dosłownie wszystko jest po angielsku. Jak Ty się nauczysz tego języka, to większość ludzi, których ja znam, co posługują się faktycznie angielskim na jakimś wyższym poziomie, to oni już dawno zrezygnowali z używania takich rzeczy jak polski internet, czy rzeczy po polsku. Ludzie po prostu zaczynają robić rzeczy po angielsku, bo mają dużo większy dostęp do treści i ten język niejako Ci się sam usprawnia, sam Ci się utrzymuje, nie musisz właśnie robić tego sztucznego jego podtrzymywania w głowie, więc tutaj byłby mniejszy problem jakby robić challenge tego typu w języku angielskim, bo no nie ma tej konieczności właśnie męczenia się nad tym potem w ten sposób.

Tak naprawdę są dwie rzeczy, które ja bym chciał żebyś z tego filmu wyniósł. Po pierwsze przypominam, że nauka obcego języka to jest w 80% nauka słownictwa, to ile Ty tych słów znasz, gdzie techniki pamięciowe drastycznie nam pomagają tutaj. A druga rzecz, którą chciałbym żebyś zapamiętał, to to, że nasz mózg jest zawodny i zapomina, i że żeby skutecznie się czegoś uczyć, żeby optymalizować to zużycie naszego czasu, nie należy się bawić w challenge typu „Ile zrobię w przeciągu 10 dni”, tylko lepiej podzielić sobie to na mniejsze partie, na dłuższy okres, dzięki temu mnie się zmęczysz lepiej, wykorzystać ten czas i upewnisz się, że dana rzecz w twojej głowie zostanie na dłużej. Dzisiaj to już nie są te czasy, jak jeszcze kiedyś ludzie próbowali kłamać, że da się nauczyć języka w 2 miesiące, bo no powiedzmy sobie szczerze, nie da się.

Nie da się nauczyć języka w dwa miesiące do takiego poziomu, żeby naprawdę płynie się nim komunikować i móc stwierdzić, że Ty naprawdę ten język umiesz, no bo co to znaczy umieć język? B2 C1?

Ja bym bardziej w okolice C1 tutaj celował to na pewno nie są dwa miesiące zabawy, to jest co najmniej kilka lat ambitnej pracy nad takim językiem i z tym trzeba się pogodzić niestety, że czarów nie ma, magii nie ma, ale są techniki pamięciowe i są lepsze metody pracy z mózgiem, żeby robić to lepiej. Ode mnie na tym nagraniu to byłoby tyle, ja dziękuję bardzo, jeżeli wideo Ci się podobało, koniecznie zostaw like’a i jeżeli chcesz podzielić się tym ze znajomymi, koniecznie udostępnij.

Dziękuję bardzo!

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment