Jak zostać mistrzem sztuk walki. Kamil Umiński i Jacek Wiśniowski

Podcast – Słuchaj na SoundCloud lub iTunes:
https://soundcloud.com/sukcespl/kamil-uminski

– Kamil Umiński wielokrotny Mistrz Polski, Mistrz Europy, Mistrz Świata też.

 

– Wicemistrz Świata, ale …

– Niedługo Mistrz Świata. Jak to jest, tyle ludzi trenuje sztuki walki, na świecie jest to chyba miliony, a ty jesteś mistrzem? Dlaczego ty jesteś mistrzem, dlaczego to ty jesteś mistrzem?

– Wszystko zależy od tego co się chce osiągnąć, tak naprawdę to są nasze wybory, ile jesteś w stanie poświęcić na to, żeby być tym mistrzem. Nie każdy jest w stanie dać z siebie tyle, bo droga nie zawsze musi być prosta. Wszyscy myślą, że mistrzami zostają ci, którzy mają podane. Tak jak załóżmy od początku do końca jestem wychowywany na mistrza, znaczy tacy ludzie się zdarzają, ale naprawdę mistrzami zostają ci, którzy umieją się podnieść po porażkach.

– Czyli to że zostałeś mistrzem, to dlatego że dostałeś wiele razy w cudzysłowie po tyłku i to motywowało cię do czegoś większego, tak?

– Absolutnie, wielokrotnie zanim zostałem Mistrzem Europy na zawodach miałem tzw. syndrom drugiego miejsca i zawsze było tak, że często dochodziłem dosyć gładko do finału, a w finałowej walce poddawałem się ponieważ, nie wiem, coś w mojej głowie w tym momencie nie działało. I zawsze miałem taką łatkę, Kamil Drugie Miejsce i mimo tego, ja potrafiłem dojść do momentu kiedy te porażki mnie motywowały. Było ogromne zdeprymowanie wielokrotnie, ale doszedłem do momentu gdzie mnie to motywowało a nie deprymowało i powodowało, że dzięki temu staję się lepszym zawodnikiem.

– Wiesz co, akurat niedawno byłe w kinie na filmie ‘Agent i pół’ czy coś takiego i tam jest ten duży pan i pada pytanie jak to jest, że taki jesteś duży, a odpowiedź nie no wiesz, każdy by tak mógł, wiesz wystarczyło przez 6 godzin dziennie trenować przez 20 lat i to każdy tak może.

– No i taka jest prawda. Taka jest prawda. To jest właśnie to poświęcenie, czy jesteśmy w stanie tego poświęcenia doświadczyć. Bo załóżmy, filmu nie widziałem, ale znam ogólnie człowieka, który odtwarzał tą rolę i jest to też dosyć charyzmatyczna postać. Człowiek który wiele poświęcił, ku temu żeby stać się kimś innym, to jest właśnie wiele godzin tego treningu, to jest bardzo często morderczy trening…

– Mnie interesuje twój trening, bo to ty jesteś mistrzem.

– Ale chodzi o to, że to jest dobry przykład, tak. I bardzo podobne jest to do tego przez co ja przechodziłem.

– Właśnie powiedz ile to jest pracy dziennie? Czy miałeś takie momenty, że stwierdzałeś nie zostawiam to, może po kontuzji jakiejś, jak to było?

– Niejednokrotnie no kontuzje są bardzo deprymujące. Szczególnie w momencie, gdy poświęca się na to dużo czasu, jest to też jakaś ilość pieniędzy, którą się wkłada w przygotowania. I nagle, bardzo często w momencie kiedy jest ten finisz przygotowań zdarza się kontuzja. Dlatego, że organizm jest wtedy zmęczony. I co wtedy dalej?

Najczęściej jest oczywiście jakaś grupa ludzi, która powiedzmy najbliższa, czyli trener, sparingpartnerzy, rodzina, przyjaciele którzy próbują wspierać w tym momencie. Ale tak naprawdę to wszystko zależy od nas. Czy jesteśmy w stanie się podnieść to my musimy podjąć ten wybór, to jest nasza decyzja i nawet jeśli ktoś ci będzie mówił podniesiesz się, dasz radę, to musi zawsze zależeć tylko i wyłącznie od ciebie. I ty musisz zdecydować, że chcesz. Jeśli chcesz to zrobić to się podniesiesz. Jeśli nie to upadniesz i tak będziesz leżał.

– Oglądałem jakiś twój wywiad i tam nie pamiętam dokładnie jak powiedziałeś, ale mniej więcej to tak brzmiało przed twoim wyjazdem do Finlandii na jakieś Mistrzostwa Europy, po prostu miałeś nastawienie, że to wygrasz. Powiedziałeś jakoś tak, że jak chcę to tak będzie. Coś w tym guście. Masz po prostu takie nastawienie?

– Tak. I ja teraz zaczynam właśnie w tym momencie przygotowania do Mistrzostw Europy, które odbędą się w Niemczech 1 października, ja tam jadę tylko po to, żeby to wygrać. Mnie nie interesuje drugie miejsce, wiadomo, że chcę zdobywać cenne doświadczenie. Bo ja wierzę, że dzięki temu, że jestem sportowcem, że wylewam te litry potu, krwi na tej macie, ja dzięki temu staję się lepszym człowiekiem, ale robię to między innymi też po to, żeby wygrywać.

– Od jak dawna to robisz?

– Sportem w zasadzie zajmuję się od dziecka. Natomiast to czym się zajmuję teraz robię około 12 lat.

– Czy jest coś jeszcze co robisz w życiu? Czy to jest, jesteś księgowym, kierowcą taksówki?

– Przez wiele lat pracowałem w korporacji i około 5 lat temu, tak jakieś 5 lat temu powiedziałem dosyć.

– Skupiłeś się tylko na tym.

– Skupiłem się tylko na tym. Ciężko było mi godzić pracę z treningami, bo to wyglądało tak, że wstawałem rano, szedłem na trening, z treningu do pracy, z pracy na trening. Pojawiło się mnóstwo okoliczności, ludzi którzy mnie wspierali. I podjąłem tą ważną decyzję, że ja chce robić w życiu tylko to.   

– I skupiłeś się tylko na tym.

– I skupiłem tylko na tym. Były takie możliwości, był ten czas, było to miejsce odpowiednie i tak zrobiłem.

– Zapytam cię o rodzinę o bliskich, bo jak zaczynałeś kiedyś tam, chodziłeś pewnie, nie wiem, na karate na początku. Wiesz ja kiedyś też coś takiego miałem i wiem co słyszałem od moich rodziców. Jak to było u ciebie? Czy rodzice cię wspierali czy mówili słuchaj zapomnij, to nie dla ciebie, jak to było?

– Znaczy to były początki, ja pochodzę w ogóle z bardzo małej miejscowości, miejscowości gdzie tak naprawdę nie za bardzo były możliwości trenowania sportów walki. Ja zwariowałem w momencie kiedy miałem 6 lat i obejrzałem wejście smoka. Więc to jest bardzo prozaiczna historia. Podejrzewam, że wielu ja przechodziło i odbywało się to w ten sposób, że nie było gdzie trenować, ale z kolegami biegaliśmy po lesie kopaliśmy drzewa i rzeczywiście tak naprawdę małpowaliśmy po prostu techniki, które widujemy w filmach. Potem się pojawiły jakieś książki, kasety wideo instruktażowe…

– Techniczne pytanie ci zadam. Mój kolega pokazywał mi kiedyś jak trenował karate, miał kij bejsbolowy i potrafił go kopnięciem złamać. Jak to zobaczyłem to…, robisz takie rzeczy też?

– No kiedyś gdy trenowałem taekwondo łamałem 3 kije bejsbolowe związane razem. Więc zdarzały mi się takie historie.

– Przerwałem ci, książki co dalej?

– Pojawiła się w pewnym momencie sekcja sportów walki, zacząłem uczęszczać. No rodzice, byłem niepokornym dzieckiem, więc ok, jak nie ma co robić to niech robi sobie te sporty walki. Później była powiedzmy jakaś przerwa i tak naprawdę też to był po prostu trudny wiek dla mnie, jakiegoś buntu. Ja chciałem trenować, nie miałem za bardzo możliwości i niesamowicie czekałem na monet w którym skończę szkołę średnią i przeprowadzę się do Warszawy. Jak przeprowadziłem się do Warszawy postawiłem po prostu wiele na sporty walki, już wtedy wiedziałem, że po prostu przeprowadzam się tu, bo chce to robić, no i od tamtej pory moje życie jest ściśle związane właśnie ze sportami walki.

– Czy myślisz, że miałeś jakieś predyspozycje do tego, bo tam miałeś tych kolegów więc możesz porównywać?

– No właśnie nie, to jest też ciekawie, że za każdym razem jaki sport walki bym nie trenował no w początkowej fazie byłem często skazywany na porażkę, no może nie tyle na porażkę, co na takiego…

– Czyli przychodziłeś na salę i byłeś najgorszy.

– No jednym z gorszych, zawsze byłem jednym z gorszych początkowo, jednak właśnie ten upór i determinacja prowadziły mnie wysoko.

– Upór i determinacja. Widzisz, bo to jest kanał o sukcesie i wielu osobom wydaje się, że ktoś się musi urodzić jakiś genialny, cudowny, fantastyczny a ty jesteś po prostu żywym przykładem, że to jest praca, tak?

– Tak, to prawda. I jeszcze jest tak, że wiele lat jak trenowałem, ja trenuję powiedzmy dla ogółu ten sport jest dosyć niszowy i teraz …

– Ostatnio coraz bardziej popularny,

– Tak, ale to w dobie rozwoju Internetu stał się on popularny, ale w momencie gdy ja trenowałem, no wszystko to było fajne, robiłem to wiadomo dla siebie, ale żeby tak naprawdę trenować na wysokim poziomie potrzebne są pieniądze. No cóż, żeby były pieniądze no to potrzebni są sponsorzy, żeby byli sponsorzy to trzeba mieć…

– Wyniki.

– Wyniki to swoją drogą, ale trzeba być medialnym. Więc tak naprawdę powiedzmy, że to ja pojąłem po bodajże chyba 8 latach trenowania tego sportu, który teraz trenuję. Mimo tego, że byłem już wcześniej mistrzem Europy, bo ostatecznie byłem nim 3 razy, mam zamiar w październiku zostać 4 raz i mimo tego, że były już jakieś sukcesy to tej otoczki medialnej tak naprawdę nie było. I dopiero po tych wielu latach tej ciężkiej pracy zaczyna się coś tam powiedzmy klarować. Czyli to nie jest tak, że dostajemy coś od razy. Tak ja będę trenował, ja będę miał sponsorów i będzie wszystko świetnie, tylko to jest coś na co możemy bardzo długo pracować, ta droga może być kręta i wyboista, ale jeśli będziemy, naprawdę jeśli będziemy uparci, to ja jestem o tym przekonany na swoim własnym przykładzie, że ten cel jest do osiągnięcia zawsze.

– Tak jest. Takie jeszcze mam pytanie do ciebie. Jak wygląda mniej więcej twój dzień, czy masz jakieś określone godziny kiedy trenujesz, kiedy się regenerujesz, kiedy jesz, co jesz i tak dalej? Kwestia o której wstajesz nawet?

– W związku z tym, że oprócz tego no, że jestem zawodnikiem jestem też trenerem. Mam pod sobą jakiś tam podopiecznych.

– No słyszałem, że Pudzianowskiego np. trenowałeś.

– Tak, był taki epizod, no już się zakończył, może nie wspominajmy tego. Było coś takiego.

– Dobrze to jak wygląda twój rozkład dnia?

– Wstaję zazwyczaj dosyć wcześnie, bo wstaję około godziny 6:30, 7:00, przyjeżdżam na salę prowadzę zajęcia, później prowadzę trening, bądź sam trenuję z zawodnikami. No w międzyczasie mam kilka godzin przerwy, w której mogę zająć się jakimiś swoimi sprawami, no i później dalsza część dnia, popołudnia no to już mój trening, kolejne prowadzenie zajęć i tak w kółko.

– Czyli praktycznie cały dzień trenujesz.

– Tak, tak w zasadzie no cały dzień, większość czasu w ciągu dnia spędzam właśnie na macie.

– Trening kojarzy mi się z tym, że jakiś musi być pierwszy mistrz, który tutaj pokazuje jak to robić. Masz teraz też jakiegoś trenera, jest ktoś cię uczy czegoś?

– Tak, mam swojego mentora, który w pewnym sensie ukształtował mnie, nie mam niestety teraz czasu, żeby codziennie z nim trenować. No aczkolwiek to jest już tak, że ten poziom jest taki wysoki, że tak naprawdę on też jest osobą, która jeszcze startuje, więc wymieniamy się, co jakiś czas się spotykamy, czasem jest to raz w tygodniu, czasem jest to dwa razy w tygodniu. Wymieniamy swoje doświadczenia, sparujemy ze sobą. I tak naprawdę moją siłą też są moi zawodnicy. Ludzie, którzy mnie wspierają z którymi ja ścieram się na co dzień na tej macie, oni ze mną. To jest nasze wspólne doświadczenie, nasz wspólna droga.

– To jeszcze na koniec takie pytanie. Kwestia diety, kwestia odżywiania, na ile to jest ważne przy tym co robisz? Masz jakiegoś kogoś kto cię pilnuje, masz zjeść 100g tego 5g tego?

– Tak to wygląda, dieta jest bardzo ważna. W sporcie dieta jest to pewnego rodzaju podstawa.

– Masz np. coś takiego że możesz pójść np. na pizzę i lody czy jest po prostu konkret co możesz jeść a czego nie możesz?   

– Jest moment kiedy mogę iść na pizzę i lody, bo życie takie od A do Z, w kieracie takim, no człowiek nie jest w stanie wytrzymać i często ludzie popełniają błąd w ten sposób, że zamykają się w tym, że stosują tą dietę powiedzmy jak najdłużej, a coś takiego co zostało powiedzmy przez tych dietetyków sporządzone nazwy się to ‘cheat meal’ (oszukany posiłek), każdy sportowiec powinien sobie na niego co jakiś czas pozwolić. Wszystko kwestia tego czy jest na to czas i miejsce, czyli jak jestem w momencie przygotowań, ja wybieram, żeby odrzucić ten właśnie posiłek, ponieważ wiem, że po starcie będę mógł sobie na niego pozwolić, a jeśli pozwolę sobie na zjedzenie załóżmy pizzy w środku tygodnia, gdy mam ciężkie treningi ja wiem, że mój trening będzie wtedy nieefektywny. No bo organizm się po prostu dopomni o swoje. Więc dlatego no tutaj zdrowe odżywianie. Jesteśmy tym czym jemy i to co jemy ma mi dać paliwo, ma mi dać siłę do tego, żeby ciężko trenować, żeby się rozwijać.

– Wiesz co, ja się naprawdę bardzo cieszę z tego, że jest w Polsce ktoś taki, kto jest w tym mistrzem, to nie jest jakiś tam Czech, Rosjanin tylko akurat jest to Polak. Jesteś super pozytywną osobą, rozmawiałem z osobami które trenujesz, które są zachwycone tym jak ty to robisz, więc naprawdę bardzo się cieszę, że cię poznałem.

– Mi też jest bardzo miło.

– Dla osób, które by chciały nie wiem, przyjść do ciebie na trening albo poznać cię lepiej, gdzie cię można znaleźć?

– Zapraszam do klubu S4 Fight w Warszawie na ulicy Racjonalizacji, jesteśmy otwarci, wszystkich zapraszamy serdecznie, bez względu na wiek, płeć i tak naprawdę sprawność fizyczną bo właśnie nad tym wszystkim zawsze trzeba pracować i każdy kiedyś zaczynał i nikt nie powinien o tym zapominać, że droga musi się rozpocząć, żeby do czegoś dojść trzeba w tą drogę wyruszyć.

– Dziękuje ci bardzo jeszcze raz i czekam na tego Mistrza.

– Ja też czekam, mam nadzieję, że…

– A my między sobą coś ustaliliśmy ostatnim razem więc ja też się za to wziąłem.

– W październiku będę kolejny raz Mistrzem Europy a w przyszłym roku mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć tytuł Mistrza Świata w co bardzo wierzę i do czego będę dążył.

– Ok, to dla was jeszcze jak chcesz zobaczyć to co tydzień temu fajnego mówiłem to kliknij tutaj. Tutaj możesz wejść zasubskrybować kanał, żeby oglądać takie wywiady albo inne ciekawe rzeczy. A tutaj możesz wejść na moją stronę, gdzie jest newsletter, gdzie dostajesz takie informacje o których nie mówię na YouTube. Dzięki. Hej.

Jacek Wiśniowski

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment