Jak zarabiać na książkach – Marcin Osman

– Dzień dobry.

– Dzień dobry.

– Zaprosiłem dzisiaj Marcina Osmana, bo chcemy porozmawiać sobie o książkach. Dlatego, że Marcin… Marcin, czym ty się zajmujesz?

– Jestem przedsiębiorcą i wydawcą, czyli wydajemy bestsellery biznesowe, bestsellerowe książki.

– Czyli tematyka idealnie do naszego kanału.

– Dokładnie.

– Ale Marcin chciałem ciebie zapytać o taką rzecz, bo ja to w ogóle słyszałam, że Polacy w ogóle nie czytają książek. A jak już czytają to bardzo rzadko, więc to trochę marny chyba interes. Powiedz, jak to jest z tymi książkami?

– Im dłużej ludzie tak będą myśleli, tym mniej będę miał konkurencji wydawniczej tak naprawdę. I gdyby tak było nie stać by mnie było, żeby mieć muszkę, bym chodził w jakiejś starej koszuli. Ludzie czytają książki. I najlepsze jest to, że wszystkim się wydaje, że czytają ebooki, nowoczesne formy. Nie, Polacy chcą papieru. I kupują książki papierowe. I to jest ich najważniejsza potrzeba książkowa, musi być papier. Ebooka przy okazji kupią.

– Wiesz, ja akurat mam Kindle, z resztą chyba nawet 3 wersje, ale leżą gdzieś zakurzone i w ogóle tego nie używam, bo ja po prostu lubię pomacać. Więc ja to doskonale rozumiem. Tylko tak, generalnie lubię czytać książki fizyczne, bo nie dość, że sobie pomacam, coś sobie tam zakreślę, do czegoś tam wrócę, nawet na półce leży, można do tego wrócić. Ale skoro ty wydajesz książki biznesowe i wydajesz nie byle jakie książki biznesowe, bo widziałem do jakich osób docierasz z tymi książkami, to no muszę ci pogratulować. Bo masz takie tytuły takich osób, gdzie myślę, że wiele wydawnictw by się biło o to, a to ty ich wydałeś. Możesz coś powiedzieć w tym temacie? Poleć jakieś książki dobre.

– W takim razie zróbmy, że na tym kanale będzie premiera tytułu, który będziemy wydawać w przyszłym roku.

– Dobra.

– Uwaga, uwaga będziemy dawali najnowszą książkę Tonego Robbinsa, tytuł Unshakeable, po polsku, będzie prawdopodobnie tytuł Niewzruszony. I jak ludzie zobaczą ten tytuł z branży wydawniczej oni nie uwierzą, że my, jako żuczki, które mają wydawnictwo od dwóch lat, mają taki tytuł. Bo to jest kultowa postać rynku rozwoju, motywacji, inspiracji. I to jest bardzo dużą rzecz u nas w wydawnictwie.

– Super. Gratuluję ci, bardzo się cieszę, że akurat ty takie coś zrobiłeś. To ta książka, będzie po Nowym Roku. Tak? A teraz jakbyś chciał polecić, bo idą święta, jeszcze Mikołaj, dobra, Mikołaj to już za późno, ale jakie książki byś polecił osobie, która się zaczyna interesować biznesem, rozwojem. Słucham cię.

– My wydajemy książki, które sami czytaliśmy i wdrożyliśmy. Czyli jak czytam książkę w wersji amerykańskiej i widzę w niej lekcje, które mogę wdrożyć, wdrażam i one działają, wtedy te książki tworzymy, wydajemy w Polsce. I dla osób, które rozpoczynają, bo też sporo osób u ciebie na kanale widziałem właśnie takich, to polecam przede wszystkim książkę Biznes ci ucieka, która jest napisana przeze mnie. Dlaczego ją polecam? Bo jest najlepszą książką jaką napisałem.

– A ile napisałeś?

– Napisałem 3 książki, teraz kończę 4 książkę, której premiera będzie w grudniu właśnie, o sprzedaży. Gdzie pokazuję w sposób najbardziej praktyczny co można zrobić, żeby biznes, przedsiębiorczość wnieść na wyższy poziom. Natomiast z bestselerów amerykańskich, które wydaliśmy, to moją ulubioną książką jest Siła Przedsiębiorczości Daymonda Johna.

– Masz ją, dobra pokaż tak, żeby było widać.

– Widać. To jest książka gwiazdkowa, w kolorze czerwonym. O proszę bardzo. I tak książka jest mi bardzo bliska, bo ona pokazuje czym jest przedsiębiorczość, czyli jak ludzie tworzą biznesy mając na początku zero. Też o tym dużo mówisz w swoich materiałach, że można stworzyć biznes z niczego, a ludziom się wydaje, że to trzeba do tego mieć pieniądze. I Daymond pokazuje, że…

– Że niekoniecznie.

– …że niekoniecznie. Wystartujesz od zera. Ale mało tego. Jak się rozwijasz i masz pieniądze na marketing, na rozwój i tak dalej, to nagle do głowy przychodzą ci głupie pomysły. Czyli a zatrudnię sobie agencję, a wydam na taki duży budżet marketingowy.

– I zatrudnię 10 pracowników.

– Tak. I ta siła przedsiębiorczości o której on pisze to jest ta siła, która powoduje, że jak masz ten duży budżet i coś ci nie wychodzi to musisz sobie przypomnieć, dlaczego ten biznes stworzyłeś kiedyś bez żadnego kapitału i wtedy on lepiej działał niż mając budżet. Ja z tą książką się bardzo mocno utożsamiam, bo pokazuje jak z niczego zrobić coś, czyli idea przedsiębiorczości. Idealnie pokazując jak każdy mając zero może zamienić ją w biznes, tą złotówkę przysłowiową czy nawet zero.

– Czy uważasz, że naprawdę można się nauczyć czegokolwiek z książek, czy to nie jest tak, że prawdziwa wiedza jest gdzieś tam ukryta, a w książkach to są tylko takie bzdurki?

– Też to mówiłeś w materiałach wielokrotnie, to że jest książka, że są twoje materiały, że jest YouTube, że jest Google to jest pierwszy krok. Więc kto ogląda i nie wdraża – dupa. Czyli jeśli czytasz i działasz to wychodzi. Nie każda książka jest dla każdego albo nie każdy autor przemawia do czytelnika. Stąd właśnie kwestia eksperymentowania, czyli ja się najwięcej uczę od Garego Vaynerchuka pod kątem sprzedaży online i to jest moja biblia, książka którą też wydaliśmy. I ja czytam i wdrażam. Nie czytam całej książki, tylko patrzę pierwszy rozdział, co mogę z niego wziąć, dzisiaj wdrożyć a nie za miesiąc. A zauważyłem, że ludzie czytają książki, po to, żeby je czytać, dla sportu wręcz, kolejną i kolejną i kolejną.

– Tak samo ze szkoleniami robią, że chodzą od szkolenia do szkolenia, ale nic z tego nie robią.

– Ja czasami wychodzę po godzinie szkolenia na korytarz, otwieram laptopa i robię to co usłyszałem na szkoleniu właśnie. Jeśli ktoś daje mi konkretną wskazówkę, ja jestem bardzo naiwny, ja wierzę w to co mówią ludzie. Czyli jeśli ktoś mówi rób tak i będzie efekt to robię i eksperymentuję. I nie dyskutuję o tym czy to jest dobre czy złe, czy to się sprzedaje czy nie sprzedaje, tylko patrzę czy ja potrafię tym narzędziem sprzedawać i patrzę jakie wskazówki, okruszki po drodze zostawia osoba taka jak Vaynerczuk czy Daymond John, Lori Greiner czy każdy kto stworzył w tym typie firmę.

– A powiedz, bo jak ty wydajesz książki i teraz ktoś sobie pomyśli napisałem super, hiper fajną książkę, ktoś tak sobie może pomyśleć, przyjdę do Marcina on mi ją wyda.

– Jeśli ktoś napisał tą książkę i do mnie przychodzi to znaczy, że już jej nie wydamy. Bo nasz system wydawniczy polega na tym, że sprzedaję, piszę i wydaję. W tej kolejności.

– Czyli jeszcze zanim komuś idea powstanie napisania książki to ma przyjść do ciebie. Tak? Ty to już sprzedaż a potem ta osoba dopiero ma napisać.

– W dużym skrócie tak. Cały nasz biznes powstał na takim modelu Noaha Kagana. Noah Kagan amerykański przedsiębiorca, rewelacyjny, polecam każdemu. Wyguglaj sobie. Gdzie on pokazuje, że możesz działać tu i teraz z tym co masz, nie potrzebujesz nic więcej. Czyli jeśli masz pomysł na książkę, chcę wydać książkę o biznesie, którą napiszę w ciągu pół roku dedykowaną młodym przedsiębiorcom. No to zanim ją w ogóle będę pisał muszę sobie sprawdzić czy moja hipoteza jest poprawna, to znaczy czy ja jak Osman ja napiszę ktoś ja w ogóle kupi. Ale nie, że poświęcę 3 miesiące na pisanie czy pół roku.

– Potem się okaże, że nikt.

– Ja muszę mieć 100 procent pewności dzisiaj. I tak zrobiłem z tą książką Biznes ci ucieka, że najpierw ja sprzedałem kilkadziesiąt egzemplarzy i później siadłem, żeby ją pisać. A ludzie się dziwią, jak można w ogóle sprzedawać coś nie mając tego. To ja pokazuję im przykład, no jak można sprzedawać mieszkania, jak one są dziurą w ziemi jeszcze. Nikt nie kwestionuje wydania 500 tysięcy na mieszkanie, gdzie ono jest dziurą w ziemi, a ludzie nie wierzą, że można książkę ….

– Ale wiesz co, bo ja też wziąłem, bo jak się widzieliśmy kiedyś, to ci wtedy nie dałem, bo to jest też książka, którą najpierw napisałem, a potem, znaczny nie, przepraszam, najpierw ją sprzedałem a potem napisałem. I to też całkiem ciekawe, bo już do tej pory chyba około 14 tysięcy się sprzedało od maja, więc jeszcze nie miałem ci okazji jej dać, więc ci daję.

– Dziękuję.

– Ale to widzisz, bo ty sprzedajesz książkę też książkę, nie sprzedajesz w księgarniach, czy sprzedajesz tylko u siebie?

– Pięć procent z całego naszego obrotu to są księgarnie zewnętrzne onlineowe. My budujemy własny kanał.

– Powiedz jaka jest twoja strona, bo skoro sprzedajesz u siebie to…

– osmpower.pl

– Ok, bez żadnych myślników, bez niczego.

– Bez żadnych myślników, polskich znaków, pojedyncze litery. I my postawiliśmy na własny kanał sprzedaży. Czemu? Na początku sprzedajesz mniej, ale z każdym kolejnym zakupem masz swoją bazę klientów u siebie, więc każda kolejna książka jest łatwiejsza do sprzedania. Teraz wrzucam post na Facebooka, robię wideo na YouTube, wysyłam mailing, książkę sprzedaję a wcześniej musiałem się nakombinować i tak inaczej, z tej strony, z tej strony. I też bazując na zewnętrznym kanale nie masz w ogóle mocy kontroli polityki cenowej, nie zbierasz sobie leadów klienckich, nie budujesz własnej bazy, jesteś ciągle zależny od kogoś. A ja jestem fanem budowania własnych…

– Mogę to wytłumaczyć prosto dla osób, które nas słuchają. Ok, po pierwsze, tutaj mam patrzeć do kamery, po pierwsze nie musisz mieć książki, żeby ją sprzedać. A po drugie jak chcesz już sprzedawać tę książkę, to najpierw zajmij się tym, żebyś zaistniał w Internecie, czyli albo miej kanał na YouTube albo miej funpage albo miej bloga. I wtedy wystarczy, że ogłosisz informacje, że będziesz pisał książkę, ty ja sprzedaż właśnie zanim ty ja napiszesz. I tak było właśnie w przypadku mojej książki. Ja sobie założyłem, że jeśli sprzeda się przynajmniej 1000 sztuk to ja ją napiszę. Wiesz to było tak, że ja tą książkę akurat miałem, nie wiem, jak ty pisałeś, ja powiem krótko, bo to twój wywiad jest. Ja miałem tam napisaną powiedzmy jedną czwartą, gdzieś tam przez 2 lata coś tam, jakieś fragmenty pisałem, ale nie było tego wykończenia. I stwierdziłem, że jeśli się sprzeda przynajmniej 1000 sztuk to ja usiądę i ją napiszę. A sprzedało się od razu, chyba w przeciągu 3 dni 4000 sztuk, więc po prostu usiadłem i napisałem. Więc, powiedz jak to jest u ciebie?

– Ja od razu zabiorę naszym widzom jedną obiekcję jaką oni mają, myślą, Jacek, zasięgi, przedsiębiorca i tak dalej. A jak ktoś nas ogląda i ma zero, to nie ma zera, on ma 5 friendów na Facebooku, on ma 15 znajomych w telefonie. To są potencjalni klienci na jego książki.

– Można wydać nawet jedną, można wydać nawet 15.

– Tak, możesz sobie wydrukować egzemplarz tej książki za 50 zł w nakładzie 4 sztuki, jeden egzemplarz będzie kosztować jakieś 50 zł, ale możesz mieć 4 egzemplarze swojej książki.

– Od razu ci podpowiem są drukarnie cyfrowe. Idziesz do pierwszej lepszej drukarni cyfrowej i drukujesz tam.

– Napisz do mnie, dam ci kontakt bezpośredni do naszej drukarni, bo te zasoby są ogólnodostępne. I ludzie mają społeczności, ale nie doceniają ich. Szukają klientów wśród obcych osób a boją się sprzedać produkt swojemu znajomemu.

– Mama kupi na pewno, tata kupi, babcia, ciotka i koledzy, koleżanki z klasy.

– Mało tego, ci autorzy poczatkujący, przedsiębiorcy poczatkujący zakładają, że oni muszą rozdać tym znajomym w pierwszej kolejności tą książkę, no bo jak sprzedawać rodzinie. A ja jestem z założenia, że właśnie…

– Tak tylko troszkę chcę pohałasować, żeby nie było, że jedziemy jakimś maluchem.

– Dobrze, dobrze. I to właśnie najbliższe grono jest tym gronem wsparcia. Jeśli chcesz, żeby rodzina ci pomogła to zrób tak, żeby ta mama dała ci 39 zł, jakkolwiek strasznie teraz to nie brzmi, bo moment w którym otrzymuje się pieniądze, za swój produkt, czy to jest 10 zł, czy 100 zł, czy 5 tysięcy to jest najbardziej przełomowy moment w twoim myśleniu.

– Bo są pieniądze.

– Bo ktoś swoją pracą potwierdził, że chce. A nie, że dostał w prezencie i nie było tego commitment – zobowiązania z jego strony.

– Jasne.

– I to jest ta różnica. Ja widzę co się dzieje, też szkolimy w osm publisherów w wydawaniu książek, jak oni mają pierwszą, drugą, piątą sprzedaż to nie ma żadnego problemu z motywacją. Bo raz, że klienci czekają, więc oni muszą to zrobić, plus oni widzą, że ten pomysł działa. A ten sukces jakim jest klient, nie jest oddalony w czasie o pół roku, bo on się ty wydarza, tu i teraz.

– To jak jeszcze powiedz, bo tak jak się rozgadujemy o tych książkach, nie chcemy też, żeby za długo nasze nagranie trwało. Jakie książki jeszcze polecasz na koniec roku i czy jakąś promocję zrobisz dla moich subskrybentów czy nie? Jeszcze konkurs może jakiś zrobimy.

– Oczywiście. Naszą najlepszą książką pod ilości egzemplarzy sprzedanych jest Eklunda, książka Sprzedaż. Pod katem nie wiem, czy widać? O teraz widać. I to jest książka, gdzie najlepszy sprzedawca na świecie nieruchomości opisuje jak sprzedawać, w formie superhistorii.

– To dodamy muzyki do tego.

– Dawaj. Ja myślę, że Eklund też na co dzień jeździ takimi samochodami, tej klasy. I co możemy zrobić? Możemy zrobić konkurs świąteczny, tylko ty musisz zadanie wymyślić. Ja z przyjemnością oddam…

– Wiesz, ja idę na łatwiznę, zawsze i najlepszy komentarz po prostu, najciekawszy komentarz, potem ty wybierzesz, który ci się najbardziej podobał i osoba, która napisze najbardziej inspirujący komentarz…

– Dostaje sześć książek.

– Sześć książek.

– Sześć razy osmpower. A dla reszty zróbmy promocję świąteczną na słowo sukces, może być?

– U ciebie na stronie. Tak?

– Tak. Czyli jak wejdziesz na osmpower.pl i wpiszesz sukces w kodzie rabatowym, w miejscu na kod rabatowy to przyjemnie się zaskoczysz.

– Wiesz co, to jak coś jeszcze chcesz dodać, bo ja chcę, żeby było trochę słychać jednak tego samochodu i tak z tobą grzecznie jechałem, a wiesz są niektórzy, którzy po prostu lubią dźwięk samochodów.

– Oczywiście.

– Tylko musimy rondo objechać dookoła. A zajmie nam to pewnie z minutę. Czyli tak na przyszły rok masz Ferrisa, a możesz…

– Robbinsa.

– A Robbinsa, poczekaj, bo Ferris też teraz jakąś nową książkę, coś słyszałem.

– Tak, Narzędzia Tytanów.

– Nie, nie Narzędzia Tytanów, nowa jeszcze jest, nowsza.

– Narzędzia Tytanów a później jest jeszcze Tribe of Mentors.

– O właśnie.

– I byłem w licytacji o ten tytuł i przegraliśmy tą licytację, nie przegraliśmy ofertą czy pieniędzmi, tylko…

– Jest dziś ślisko, więc nie mogę za mocno, bo nie chcę, żebyś zawału dostał.

– Ale to jest tak rozpraszające, nie chce mi się skupić na mówieniu, bo od razu wciska mnie tutaj w fotel i od razu i organizm mówi, ale zaraz, ok, nie gadamy, tylko skupiamy się, żeby się trzymać tutaj mocno.

– Kiedyś cię przewiozę, jak będzie sucho to poczujesz, jak to jest. Czyli to jest książką Robbinsa, a widzisz to ja źle usłyszałem.

– A może ja źle powiedziałem? Nie, Robbins mówiłem.

– Ok.

– Wiesz co, dla mnie najważniejsze jest, że wydajemy książki naszych mentorów. Czyli to też jest sposób jak się uczyć od najlepszych, można wydać ich książkę. To jest trudne i łatwe jednocześnie. No, bo trzeba ruszyć tyłek. Pozwolić sobie samemu, że mogę to zrobić. My założyliśmy wydawnictwo bez pytania kogoś o pozwolenie. Nie patrzyliśmy na konkurencję, tylko zaczęliśmy drążyć, researchować, szukać, odzywać się. Nie udawała się, nie udawało się, nie udawało się i w końcu, nagle zaczęło wychodzić.

– I o to chodzi. Słuchaj, ja cię jeszcze przewiozę, już nie będę tego nagrywał. Dziękuje ci bardzo.

– Przyjemność.

– Za te parę słów. Mam nadzieję, że parę osób, żeśmy zainspirowali. Ktoś tam dostanie nagrodę. Jak będzie w przyszłym roku tak książka, tylko że mnie nie będzie w Polsce, ale może na chwilkę przyjadę, to jeszcze zrobimy tak, żeby ją pokazać, ale to zobaczymy jak będzie w przyszłości.

– Jeśli macie jakiekolwiek pytania a propos książek, ja te wszystkie komentarze przeczytam, też chętnie odpowiem i wam w tym pomogę. Ja zawsze rekomenduję czytaj i działaj.

– Ok, dziękuję ci bardzo.

– Przyjemność. Dziękuję bardzo.

<wpis ten jest transkrypcją z wyżej umieszczonego video w związku z tym w tekście pojawić się mogą błędy językowe, powtórzenia itp. >

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment