Czy HURRAAA optymizm popłaca? (Jacek Wiśniowski)

Podcast – Słuchaj na SoundCloud lub iTunes:
https://soundcloud.com/sukcespl/optymizm

Pokaże ci teraz miejsce, które bardzo chciałem zobaczyć, od dawna. Jeszcze dwa kroki. To jest tak a propos sprawiania sobie szczęścia. Wow, popatrz to jest sprawianie sobie szczęścia. Popatrz jaki widoczek. Ciekawe czy wiesz co to jest?

 

Wow, Niesamowite. Obawiam się, że z kamerki tego nie widać tak jak ja to widzę. Absolutnie niesamowite miejsce. Wiesz jak dla mnie mieć paralotnie i zrobić sobie hopa. Coś pięknego.

Nie wiem jak ty. Ja uwielbiam przestrzenie. Pójdę jeszcze w inne miejsca widokowe i pokażę ci jeszcze parę takich fotek.

Kiedyś oglądałem takie video z Panem, który się nazywa Mark Cuban i on opowiadał, że on ma szczęście, że ktoś na tym świecie musi mieć szczęście. Że są tacy ludzie, którzy mają to szczęście, a on jest królem szczęścia. Wychodzi z takiego założenia, że absolutnie wszystko, za co się w życiu zabierze udaje mu się i będzie mu się udawać.

Wiesz, ja osobiście uważam, że aż taki hura optymizm nie jest najlepszy, może on to mówi tak do kamery, bo tak fajnie się prezentuje. Nie mniej pozytywne podejście do życia, do tego co się ma wydarzyć jest fajne, ale bez przesady.

Dlaczego?

Ja ci powiem na przykładzie moich klientów, którym opowiedziałem, to już było ze 3 lata temu, jak przebiegłem Bieg Rzeźnika, jak się do niego przygotowywałem. Sześcioro moich klientów postanowiło przebiec ten bieg i wyszli z takiego założenia, no skoro Jacek dał radę, to co, my gorsi jesteśmy też damy radę. I buli tacy pełni optymizmu, tak jest, to jest dla nas, bez problemu damy radę. I ten ich hura optymizm, czy się na coś zdał?

No niestety żaden z nich tego biegu nie ukończył.

Bo optymizm, pozytywne nastawienie to jest jedno. Ale według mnie trzeba mieć jeszcze trochę realnego myślenia, bo zawsze się coś może przydarzyć. Trzeba być na to przygotowanym.

Kiedy ja się do czegoś przygotowuję, to przygotowuję się na takiej zasadzie, że patrzę na to co się może nie udać, co może mi nie wyjść po drodze, jakie mogą być przeszkody, żeby się po prostu na to przygotować. I wtedy droga do sukcesu jest według mnie, krótsza prostsza i łatwiejsza.

A w momencie kiedy ja będę zakładał hura optymizm, taki jak np. ci moi kliencie, to może przytrafić się coś takiego, że w mojej głowie będzie takie przekonanie, skoro i tak mi się uda to nie muszę się bardzo starać, nie muszę się wysilać. I być może u nich było coś takiego, że no skoro jemu się udało, to nam też się uda.

Jaka dla ciebie z tego jest nauka?

Wydaje mi się, a wręcz jestem przekonany, że podchodząc do jakiegoś wyzwania, powinieneś zastanowić się co ci może nie wyjść. Trzeba trochę tam wsadzić narzekania, trzeba pomyśleć co ci może nie wyjść. Czasami warto posłuchać ludzi, którzy narzekają, ale to tylko w tym względzie. Nie żeby jak ci ktoś powie, że ci nie wyjdzie, bo jesteś za młody, za stary, głupoty jakieś powymyślają, ale czasami warto posłuchać ludzi, którzy już przeszli tą drogę i od nich usłyszeć, co ci może nie wyjść.

Tak jak mi kolega kiedyś opowiadał, jak przyjechał tutaj nad Wielki Kanion i w przypływie fantazji sobie stwierdził, że zejdzie sobie na dół. Zszedł sobie na dół, zajęło mu to 4 godziny, tylko nie wziął ze sobą wody i mało tego nie przypłacił życiem. Więc widzisz hura optymizm nie bardzo, optymizm tak, ale optymizm poparty, zastanowieniem się, przemyśleniem co może pójść nie tak.

Powiem ci, że znam wielu przedsiębiorców, którzy robią w ten sposób, że dosłownie zatrudniają osoby od narzekania. Widzisz to nie chodzi o to, żeby te osoby ich dołowały, tylko, żeby to były osoby które wynajdą w tym planie jakąś dziurę, coś co może nie wyjść. I wtedy kiedy oni wiedzą, wiedzą  – domyślają się, że coś tam może pójść nie tak, to wiedzą jak to ominąć.

Tak samo jak ja z tym Biegiem Rzeźnika, ja porozmawiałem sobie z kilkoma osobami, które przebiegły ten Bieg Rzeźnika, ja poszedłem trenować w takich warunkach, gdzie spodziewałem się, co może mnie najgorszego spotkać. Wtedy uważałem, że najgorsze co może mnie spotkać to może być upał. Bo przeczytałem mnóstwo relacji osób, które przebiegły ten bieg i każda z nich powtarzała, że jak będzie padać deszcz to no trudno, będzie błoto, ale jak będzie słońce, będzie upał, to to ludzi wykańcza.

Więc ja wtedy sobie pojechałem po prostu na pustynię, żeby pobiegać na pustyni, żeby się przyzwyczaić do tego co mnie może spotkać.

Wiesz no, hura optymizm może zadziałać, jak popatrzysz na armię rosyjską podczas I czy II wojny światowej, po prostu rzucili miliony żołnierzy na front, no dobra przetrwała mniejsza część z nich, ale ta ilość sprawiła, że wojnę wygrali. Ale czy to jest sposób na osiąganie sukcesu, nie sądzę.

To ja idę dalej cieszyć oczy.  

Wiem, że jest Prima Aprilis mnóstwo ludzi robi sobie dzisiaj kawały, ja nie będę robił kawałów, nie będę skakał.

Wiesz co, ja uważam, że każdy powinien sobie robić od czasu do czasu, taką przyjemność i to nie ważne czy pojedziesz w fajne miejsce, nacieszysz oczy, czy spędzisz czas z bliskimi, czy pooglądasz sobie filmiki, nie wiem kabaretowe, dowcipy, komedie, bo szczęście radość jak najbardziej się każdemu należy. Nie tylko w Prima Aprilis, ale tak często jak tylko się da.

O swoje szczęście można zadbać chociażby w taki sposób.

Jacek Wiśniowski

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment