Takim samochodem jeździ Robert Lewandowski

Hej. Siedzę w samochodzie Roberta Lewandowskiego, może do końca nie jest to jego własny samochód, ale jest to Ferrari F12 Berlinetta. Samochód jest naprawdę wyjątkowy z tego względu, że jak 2013 ten samochód się pokazał na rynku, to był to drugi samochód, który miał najwyższą moc dopuszczoną do ruchu drogowego. Powiem ci, że teraz nawet na jedną czwartą nie nacisnąłem pedału gazu. Ja nacisnąłem może na centymetr. Bo 740 koni to jest naprawdę potwór. To jest naprawdę potwór. Można sobie krzywdę zrobić. Ostatni weekend przejechałem tym ponad 600 km w deszczu i powiem ci, że z duszą na ramieniu. Bo jazda z napędem na tył z taką mocą to naprawdę jest wyzwanie. Nie mniej samochód jest fenomenalny. A zaraz ci powiem dlaczego.

Pierwsze dlaczego no to jest kwestia jego mocy, czyli 3,1 do setki, silnik 6,2 litra, maksymalna prędkość 350 kilometrów na godzinę. Nie jechałem nim tyle, więc nie wiem. Ale po tym jak on ciągnie to pewnie tak jest. Co jest w nim takiego ciekawego? Powiem ci, że ciekawe jest to, że można nim jechać tak jak teraz jadę po mieście. Jakbym jechał grzecznie, ale ciężko o to. Dobra nawet do czterech tysięcy obrotów doszedłem a on się kręci do ośmiu. No to tak, żebyś miał do porównania. Jest o tyle ciekawy, że jak jadę nim grzecznie. Popatrz aż kamerka się nie może utrzymać prosto, jak jedziecie się nim grzecznie… Ok, teraz włączę go na automat, to jest bardzo spokojny, normalny samochód. Dopiero jak się go wkręcić na obroty to budzi się w nim potwór. I to jest takie odróżnienie jego od innych supersportowych samochodów, bo inne samochody ryczą, wyją od najniższych obrotów. I są generalnie do zabawy. A to jest takie typowe GT, czyli można pojechać na trasę, czuć się w nim naprawdę komfortowo, bo on jest cichy, jest naprawdę wygodny. To jest naprawdę bardzo wygodny samochód. Ma specjalne jeszcze magnetyczne zawieszenie, które tam, gdzie trzeba to go tłumi. I w ogóle ja siedzę teraz w środku, ja tak nie czuję, że jestem w jakimś tam nie wiadomo jakim samochodzie. W mieście czuję przez to, że się ludzie dookoła dziwnie patrzą albo się w ogóle patrzą. Tak jak teraz stanął jeden pan tutaj i się patrzy, co to za samochód.

Co jeszcze z danych technicznych?

3.1 do setki ci powiedziałem. O, tak jedzie na automacie. Nie na automacie nie ma jazdy. Jazda jest o dopiero tu jest jazda jak się go przełączy na manual. Oczywiście jeśli chcesz mocniej pojeździć. Jak go potem odpalę to zobaczysz, jak to wygląda. Przejadę się nim kawałek na autostradzie, żebyś też usłyszał czy jest głośno czy nie? Od razu mogę ci powiedzieć, głośno jest tylko jak się go, jak jedzie się na manualu i kręci się go na obroty. Z ciekawostek takich użytkowych, pojemność baku. Ciekawe kto zgadnie jaka jest pojemność baku. Cokolwiek myślisz to myślisz za mało. 92 litry. 92 litry i to schodzi dość szybko. Ale tak naprawdę jak już stać cię na taki samochód, który w odpowiedniej specyfikację kosztuje nawet półtora miliona złotych, nawet więcej. Ten kosztuje jakieś 350,000 € więc wystarczająco.

To co jest fajne jak się jeździ takim samochodem to to, że ludzie ci grzecznie zjeżdżają z drogi. Nie mówię, że wszyscy. Oczywiście są tacy, którzy chcą pokazać co oni potrafią. To, żeby było ciekawie pozdrawiam wszystkich kierowców BMW, którzy starają się ścigać z takimi samochodami. No dobrze chłopaki. Sorry, ale jeszcze wam trochę koni brakuje. Dobra. Podjadę zaraz w jakieś miejsce, żeby pokazać ci jak on wygląda na zewnątrz. Tak czytałem opinie, czytałem komentarze pod poprzednim filmem. Mam zrobić, pokazać co jest pod maską, więc pokażę. Za chwilę wracam. Ok, teraz na automacie wjeżdżam sobie na drogę szybkiego ruchu. Na początku może będzie głośniej jak go będę rozpędzał. Ale ok, teraz w zasadzie już jest prędkość autostradowa. Jest ok. Jest o wiele ciszej jak w wielu samochodach tam średniej, nawet wyższej klasy. Rzeczy dopiero się zaczynają dziać, kiedy… to wyłączę. Na czwórce już zerwało przyczepność.

Obejrzyjmy sobie Ferrari z zewnątrz. Ona niby nie jest długa, bo ona ma 4 m 4,60 jakoś tak. Nie wiem, jak ci pokazać maskę, ale wierz mi maska jest przepotężna. Ja bym się mógł tutaj położyć i spokojnie na niej spać, jest takiej długości. Kawał samochodu w specjalnym lakierze, który jest przygotowany właśnie pod ten model. Popatrz jakie to ma tarcze, jakie potężne. No niestety, ale jak to się rozpędza do 350 to musi też jakoś wyhamować. Popatrz tutaj jest tarcza, ona ma chyba 15 cali, co najmniej. Ah, zajrzymy do bagażnika, bo mnie kilka osób też o to pytało. Ok, powiem ci, że bagażnik jest naprawdę szokująco duży jak na taki samochód. Bo Ferrari 488 nie ma bagażnika. Jeszcze tutaj jest miejsce, gdzie tutaj można położyć jakieś rzeczy. Także pod tym względem rewelacja. A to jest serce bestii, 6.2 pojemności, V12. Czekaj ja może położę monetę, żebyś widział. Tu mam dwuzłotówka, żebyś widział jakiej wielkości to jest. Tu jest dwuzłotówka a tu jest rozmiar tego silnika. Wsiądę do niego, odpalimy go. Tu jest tak ciekawie, że najpierw tutaj się wkłada kluczyk, przekręca się a potem odpalenie na kierownicy. Tutaj są potężne łopatki do zmiany biegów. Konsola środkowa. To jest przełączanie automat, na wsteczny, clutch control, ale nie próbowałem. Bardzo ładne fotele. Popatrz jakie ładne obszycia. I to wnętrze z tego co mi wiadomo projektowane było przez projektanta z Polski, który już niestety zmarł, chyba rok czy 2 lata temu. Tak naprawdę środek jest bardzo komfortowy. I kierownica, która właśnie takie rzeczy robi. Tu jest jeszcze fajna rzecz, bo jest przełączanie jak jest mokro, sucho. Tu już trzeba naprawdę umieć jeździć a to jest dla wariatów. To co mógłbym powiedzieć co nie jest fajne, to jest na przykład zmiana, kierunkowskazy. Bo wiesz jak człowiek jest przyzwyczajony do zmiany biegów, gdzieś tutaj a nagle są tutaj, to tak można się troszkę zamotać. Tu jest włączanie długich świateł, więc przy jakiś skrętach kierownicy, jak ją niewprawny kierowca trzyma, to może włączać długie światła zamiast kierunkowskazów. Tutaj można sobie włączyć miękkie, miększe zawieszenie, że tak to ujmę. A tutaj są wycieraczki. No i tutaj parę rzeczy. O, kiedyś szukałem, gdzie jest klakson. Klakson jest tutaj i z drugiej strony tutaj się włącza. Tu jest jeszcze bardzo przydatna rzecz, nie będzie chyba widać, bo jest słabe oświetlenie, tutaj jest włącznik, taki który podnosi zawieszenie. Jak tutaj wjeżdżałem to już miałem niezłą akcję, bo potężny leżący policjant, którego trzeba było przyjechać. Przejechać tak. I bez tego no to byłoby ciężko.

Ok, do usłyszenia pewnie za tydzień jakiś samochód znajdę i też ci pokażę. Nie jakiś samochód tylko fajny samochód. Do usłyszenia w przyszłą niedzielę.

 

<wpis ten jest transkrypcją z wyżej umieszczonego video w związku z tym w tekście pojawić się mogą błędy językowe, powtórzenia itp. >

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment